środa, 24 listopada, 2021

Łzami dziękuję, że był…

Zobacz też

Dom na Pogórzu Przemyskim

Dom murowany położony w Nienadowej - przysiółek Przydatki, gmina Dubiecko, powiat przemyski, woj. podkarpackie. Piękna okolica Pogórza Przemysko-Dynowskiego. Dom o...
Ksiądz Rajchel - rysunek Kazimierza Ivosse

Wszyscy w tym czasie zarazy tkwimy jakby głęboko w życiu wewnętrznym, w splocie wspomnień, przeżyć czasu mijającego. Wielu z bólem i tkliwością wspomina tych, co odeszli od nas. W zwykłym zamknięciu za nimi drzwi, rozbrzmiewa coś nieodwołalnego. 12 stycznia odszedł od nas Ks. Prał. Marian Rajchel po trudach codzienności kapłańskiej, szczególnie może tych zaciekłych atakach na Kościół w Polsce i nie tylko. Odszedł po nagrodę wieczną w niebie. Żył w czasach, kiedy do pracy kapłańskiej potrzebna była odwaga, dzielność i miłość. Znając go od lat widziałem, że życie ks. Mariana to życie wewnętrzne, podobne było do życia mnicha, a często i pustelnika. Na dodatek żył tak, jakby ciągle gdzieś się śpieszył. Radość i pogoda ducha jakby uogólnia człowieka, zaś boleść go indywidualizuje. Z drugiej strony, kiedy się z nim rozmawiało, widziało się jego lekko pochyloną ostatnio postać jako spoistą i silną. Miał wielu przyjaciół pośród nas, parafian. To dla nich napisał w swym testamencie: „Niech dobry Bóg wynagrodzi Przyjaciołom i Znajomym ich dobroć. Do zobaczenia w Domu Ojca.” Ciągle to będzie do mnie wracało. Miał w sobie odciśnięty ten wzorzec klasyczny prawdziwego kapłana oddanego Bogu. Znając jego szeroką działalność nie tylko w parafii, ale też w diecezji; był wspaniałym egzorcystą, także publicystą w mediach katolickich, nie mówiąc już, że także wykładowcą, zawsze rezygnował z wielkości. Wielcy nie wstydzą się być mali… To w Nim ceniłem, bo było to pasjonujące. Miał w sobie zawsze jakąś radość i dzielił się nią z każdym, kogo spotkał. Umiał pokazać nam sens życia, mówił o tym często w swoich kazaniach, na które się czekało. Mam taką nadzieję, że kiedyś zostaną one wydane, gdyż zawierają wielką kaznodziejską mądrość. Spotykałem takie zbiory kazań w księgach sprzed wieków, pracując w stanie wojennym w bibliotece parafialnej oo. Reformatów. Śmierć… w jednej chwili człowiek odchodzi w czas historyczny. Spełnił swój obowiązek i niech teraz trudzą się inni. Pewna staruszka powiedziała o nim: Najzwyczajniejszy anioł… Nigdy nie zapomnę Koronki do Miłosierdzia Bożego z ks. Marianem w studio radiowym „Radia Fara”. Nie zapomnę rozmów, kiedy wyznałem o ucieczce z kraju u schyłku stanu wojennego: Mówił: Nie zatrzaśnij wszystkich rzeczy kim jesteś, jak zamyka się wieko trumny. Masz tam być otwarty jak wielki pokój, w którym mogą zamieszkać wszystkie rzeczy: Bóg, Honor, Ojczyzna nade wszystko… Także rodzina, przyjaciele, Kościół i twoja parafia… I miej w sobie dalej ten bunt wyobraźni, pisz dla aniołów i ludzi.
Obok mojej rodziny, był pierwszym czytelnikiem moich książek. Mówił: Tkwi w nich problem wygnania, taki anaksymander: wygnanie z ojczyzny, z żalu, buntu, goryczy, ale też z wiary, ale mam nadzieję, że nie stracisz jej pośród obcych, bowiem byłoby to też wygnaniem z miłości… Potrafił przejrzeć ludzkie serca i zawsze martwił się o bezdomność naszych serc. Martwił się, że w tych trudnych czasach choćby tej zarazy, wielu ludzi dla wypróbowania wiary będzie musiało przejść przez okres rozpaczy. Miał rację, gdyż i ja myślę, że tak właśnie dzieje się z nami. Nigdy Go nie zapomnę, gdyż było w ks. Marianie mniej własnego ja, a więcej naszego ja. Cześć Jego pamięci.

najnowsze

Zasnął za kierownicą

W sobotę (20 11 2021) w Wierzbnej, kierujący pojazdem marki volvo, pięćdziesięcioletni mężczyzna najprawdopodobniej zasnął za kierownicą, zjechał z...
SeoHost.pl

Więcej podobnych