Żydzi w Jarosławiu

Ukazał się reprint wydanego w Jarosławiu w roku 1933 opracowania Mojżesza Steinberga właśnie pod powyższym tytułem, obejmujący okres czasu (jak zaznaczył autor) od najdawniejszych, do połowy XIX wieku. Reprint wydany został starannie w Drukarni Kolor-Druk w Jarosławiu, zaś użyczył go do wydania ze swoich bogatych zbiorów „jarosławianów”, Jerzy Czechowicz. Steinberg w przedmowie stwierdza, odnosząc się do dziejów naszego miasta, że jego dziejopisarze ks. Franciszek Siarczyński (Wiadomość historyczna i statystyczna o m. Jarosławiu – rok wydania 1826), jak i „jego następca” dr Mieczysław Orłowicz (Jarosław jego przeszłość i zabytki) „poświęcili bardzo mało miejsca historii Żydów w Jarosławiu”, co uniemożliwiało wyrobić sobie nawet ogólny pogląd na dzieje żydowskie w Jarosławiu. I z tego też powodu autor, chcąc przysłużyć się Gminie Żydowskiej (gdzie się wychował i spędził swoje lata młodzieńcze), zaczął pisać swoją monografię „dla przyszłych pokoleń”. Z pewnością chwała mu za to nie tylko ze strony jego współbraci, ale także nas, jarosławian. Magistrat jarosławski niestety, ale w tamtych latach, nie dysponował zbyt bogatym materiałem archiwalnym oraz źródłami bibliograficznymi, stąd autor czerpał „fakta i dane historyczne” z tzw. pinaksów m. in. Towarzystwa Pogrzebowego „chewra kedisza”, pinaksu „szomrim labojkier”, pinaksu kahału przeworskiego itd. Szołem alejchem! Witaj znów Mojżeszu Steinbergu w naszym mieście. Nie da się tu z braku miejsca, streścić książeczki, należy ją kupić i przeczytać samemu. Autor nie tylko zaznajamia nas z historią jarosławskich Żydów, ale także wprowadza w świadomość narodową swego tułaczego ludu, który jak żydowska literatura, nie miał jednego kraju, ale wiele krajów i to aż od epoki arabsko-hiszpańskiej. Żyd wieczny tułacz, którego miejscem pobytu stał się cały świat, w tym Polska. Autor obala przypuszczenia wspomnianego dr Orłowicza „jakoby Żydzi osiedlili się w Jarosławiu jeszcze za czasów Kazimierza Wielkiego (XIV w). Udowadnia nam, że „pierwszy snop światła na sprawę osiedlenia się Żydów w Jarosławiu, rzucił rabin Majer ben Gedalje z Lublina, zwany Mharam Lublin”. Otóż wedle niego było to na krótko przed rokiem 1608 (rok 5368 wedle ery żydowskiej) jako, iż uczestniczył on w zwołanym tu sejmie żydowskim. Jako podstawę swojego osądu co do wcześniejszej bytności Żydów w Jarosławiu, przetacza pewien przykład, otóż kiedy na owym sejmie chciano w sobotę odczytać bieżący rozdział tygodniowy Tory, nie znaleziono jej w mieście (choćby jednego rodału) „ i musiano osobno sprowadzić jedną Torę z Przemyśla”. Cóż, czy ten jeden przykład może podważyć kwestię wcześniejszego osadnictwa u nas Żydów? Autor jednakże traktuje tę sprawę jako… nić Ariadny, czyli po nitce do kłębka prawdy i nie widzę tu powodu do sporu w tej materii. Jedno jest pewne, że poza czasem i poza miejscem, historia Żydów jarosławskich wiąże nas i łączy. W ciągu swojej długiej historii naród żydowski czerpał soki żywotne i z naszej gleby, z naszej też kultury, tworząc własną, wykorzystując ją w swojej wędrówce dziejowej. Stare źródło pozostawało święte i niezmienne. Żydzi jarosławscy czerpali z niego, nie roniąc ani kropli i temu też przysłużyła się nasza polska tolerancyjność. Drugie źródło stale z konieczności musiało zmieniać swoją zawartość, wymagając ciągłego uzupełniania. Praca Mojżesza Steinberga zaświadcza o tym. Napisana po polsku, nie w języku Jidysz, odbita została w drukarni S. Litmana w Jarosławiu i dziś po z górą siedemdziesięciu latach została wznowiona dla wspólnego dobra, nade wszystko zaś… wiedzy.

Dodaj komentarz