Dzisiaj: Leona Ireneusza
Rozmiar czcionki: +

​Rygle bram kryjących tajemnice

W sławetnym grodzie nad Wisłą - Płocku, gdzie Zbigniew Święch był honorowym gościem Ogólnopolskiej Konferencji Dyrektorów Uniwersytetów Trzeciego wieku (a jest ich w naszym kraju ponoć dwieście), pewna dziennikarka wzięła mojego przyjaciela za Guntera Grassa. Ten sam owal twarzy, włosy, lekko zgarbiona sylwetka i nieodłączna faj- ka. Brakowało jedynie sumiastego wąsa. Ale ja nie o tym. Oto zaiste po takich mistrzach jak Gall Ano- nim, Wincenty Kadłubek, Jan z Czarnkowa czy Janie Długoszu, wyrasta nam na nowego dziejopisarza, popularyzatora nauki i kultury polskiej mistrz, odkrywający swą żmudną pracą dla Polski i dla świata właśnie dzieje naszej ojczyzny. Świat odkrywców jest w zasadzie światem zamkniętym. Być odkrywcą to znaczy powiedzieć coś komuś...odkrywczego, a jest to prawda. Prawda odkryta i pięknie opowiedziana. W nauce są chwile, które mimo usilnych wysiłków odsuwają osiąganie rezultatów w czasie, niby na później i oby nie teraz, ale bywają też takie, które przynoszą owoce i rozwiązania. I tu Zbigniew Święch staje się (już jest) autorem bestsellerowych książek historycznych, wśród nich m.in. tryptyku królewskiego wawelsko-wileńskiego „Klątwy, mikroby i uczeni", „Skarbów tysiąca lat" czy „Wileńska klątwa Jagiellończyka". Jako członek światowego Klubu Odkrywców w Nowym Jorku, aby znaleźć się w tym elitarnym towarzystwie, ktoś w świecie (szkoda, że nie w naszym kraju) docenił odkrycia - te z głębi dziejów tak Polski, jak i Europy. Jeżeli dodam, że jego odkrycia doczekały się publikacji w dobie jednoczenia się Europy, staje się ich autor postacią rzeczywiście niezwykłą i cenną. Ale Zbigniew Święch nie liczy na fale mody i uznania. Praca badacza jest pracą cichą gdzieś w odległych zakamarkach światowych archiwów, zakurzonych bibliotek czy muzeach. To ślimaczy trud. Żyłka badacza jest dana jak I łaska. To ciągle nurtująca namiętność. Zdawać by się I mogło, że w historii Polski i Europy wszystko jest w dobrym gatunku, dawno odkrytą tajemnicą i jak- I że tu się mylimy. Wystarczy tylko sięgnąć po nową książkę Święcha „Trzy tajne dokumenty" pachnącą jeszcze farbą drukarską Wydawnictwa im. Warneńczyka (dawniej Wawelskiego), aby przekonać się, że wszystko jest jeszcze do odkrycia i poznania. Książka mówi o tajnych dokumentach polskich koncepcji i dróg budowania właśnie wspólnot europejskich w XIX w., gdy państwa naszego nie było na mapie kontynentu. Oto co odkrywa Święch: w 1861 roku pod Horodłem z polskiej inicjatywy, przy udziale także Litwinów i Rusinów (Ukraińców), powstał „w otoczeniu bagnetów carskich wojsk", jak pisze autor otóż powstaje wówczas aneks do Unii Lubelskiej z roku 1569 w postaci powołania Rzeczypospolitej Trzech Narodów. Kto dziś o tym wspomina (i pisze), że w roku 1843 w Hotelu Lambert w Paryżu, Adam Jerzy Czartoryski - niekoronowany król Polski przekazał poprzez emisariuszy tajnej dyplomacji prosto do Konstantynopola a dalej do Belgradu autorskie „Rady" dla Serbii, tworząc w ten sposób fundamenty federacji Słowian Południowych, czyli Jugosławii (co wykorzystał Tito). Kto z nas wie, że na polu bitwy pod Grochowem w sławetnym (i ponurym dla nas ostatecznie roku 1831), Wojciech Bogumił Jastrzębowski napisał...polską Konstytucję dla Europy. Dziś można ją traktować jako kamień węgielny Unii Europejskiej. To tylko niektóre idee, projekty i dokonania o których możemy przeczytać we wspomnianej publikacji książkowej. Mamy jako naród wiekowe dokonania, piękne, wzniosłe idee sięgające Ottona III i Bolesława Chrobrego, naszej wspaniałej królowej Jadwigi, dziś świętej a także Jagiellonów - dokonania oraz tradycje związków Polski z innymi narodami. Autor przetacza niezbite dowody, że to obce państwa czerpały inspiracje oraz przykłady z naszych doświadczeń m.in. Anglicy pragnąc wciągnąć do unii waleczną Szkocję. Oto dzięki autorowi prawda o nas wypływa jak blask, co winno w nas budzić dumę narodową. Okazuje _się, że w zwykłym zamknięciu rygla w archiwach może nagle zabrzmieć coś nieodwołalnego i złowieszczo go. Dzięki takim badaczom, rygle to puszczają, rozregulowują się i może kiedyś pękną...I oby tak się stało.

Oceń ten wpis:
Ten automat znosi jaja - fakt.pl
Jarosław w „Turnieju Miast 2016” – zagłosuj!

Komentarze

 
Brak komentarzy
Masz już konto? Zaloguj się tu
Gość
środa, 28, czerwiec 2017

Zdjęcie captcha

Wybrane z galerii

Jarmark Benedyktynski Autor-Nata

Orsettich noca

Ratusz K.Mruk

Ratusz K.Muk

Urzędy i instytucje

Kościoły i parafie

Back To Top