Dzisiaj: Pelagii Piotra
Rozmiar czcionki: +

​Prosty jak unijny banan…


Prawda przeczuwana ma krótkie nogi i bywa mniej atrakcyjna od prawdy zdefiniowanej. Z jednej jak i z drugiej można się pośmiać lub też, jak kto woli – popłakać serdecznie. Tak jest od pewnego czasu z pogłoskami dotyczącymi debat unijnych, niejednokrotnie w aspekcie wprost niedorzecznych tematów. Prawdopodobne lub wykoślawione, mają nadać sens życiu obywateli w zjednoczonej Europie. Przepisy się wprawdzie zmieniają, obywatel jednakże pozostaje. Dynamizm z jakim urzędniczy Komisji Europejskiej wymyślają wspomniane tu przepisy przechodzi wszelkie pojęcie i podobno tomisko w którym znalazły one miejsce, liczy sobie około 80 tys. stron. Nie wiadomo co tak mobilizuje biurokratów i co też wyzwala w nich twórczy dynamizm, jedno wszakże jest pewne, otóż według nich przepisy stanowić mają dźwignię postępu zwalczającą zastój oraz marazm, który wkradł się ostatnimi laty do Unii za sprawą jej przeciwników, którzy wyraźnie obstają w swych działaniach na tym, aby świat nie posuwał się naprzód. Dziwadła wyobraźni tych panów z Brukseli rzeczywiście uderzają w twórczego ducha matki Natury; oto jeden z drugim ubzdurał sobie, że takie europejskie jabłko powinno mieć standardową średnicę co najmniej 55 mm, zaś poczciwa truskawka posiadać wyłącznie kształt owalny. Dalej – ryby słodkowodne wedle unijnych przepisów, koniecznie będą musiały zmienić barwy, zaś takie ogórki szklarniowe muszą być proste z końcówkami wykrzywionymi do pionu najwyżej 10 stopni. Dotyczy to również bananów oraz marchwi, która na dodatek zaszeregowana będzie do… owoców, nie zaś warzyw. Ogrodnicy i sadownicy z pewnością będą musieli przejść szkolenie w zakresie inżynierii genetycznej, być może na Uniwersytetach Ludowych, które ponoć istnieją tylko w Polsce. Pośród nowych przepisów i uregulowań wyobraźnia nasz może zupełnie się pogubić, takich to speców dorobiła się już Unia. Koboldy, strzygi, czy bobaki, którymi jesteśmy karmieni przez telewizję to nic w porównaniu do tworów fantazji brukselskich urzędników. Wszystkie przepisy wspierają się na lapidarnym i skądś znanym powiedzonku: wszystko dla dobra konsumentów. W rzeczy samej dużą rolę będzie tu odgrywać sprawa naszego przyzwyczajenia do nowych zjawisk, takich jak standaryzacja rozmiarów bochenków chleba, prostych rogali, kanciastych obwarzanków, a gdzie jeszcze kwestia grubości i średnicy pizzy, czy też warunkowa wielkość decybeli pracujących w naszych ogródkach kosiarek. Spece zajęli też stanowisko odnośnie tak przyziemniej sprawy, jak prawnie usankcjonowane, unijne rozmiary trumien. Przy tym ostatnim pomyśle należy jedynie zastanowić się nad skróceniem rosłego Fina, czy też wydłużenia Portugalczyka, charakteryzującego się skromną posturą. A co z otyłymi Niemkami i tykowatymi Angielkami? Cóż, tego już instrukcja nie mówi. Okrągłe dla bezpieczeństwa hodowców rogi zwierząt, trójkątne koła, zębate jaja… no, ale z jajami to już całkiem jaja. Dosłownie oraz w przenośni. Otóż okazuje się, że ten kurzy produkt będzie też zunifikowany. Na takim jajku będzie stempelek, kiedy i gdzie i w jakich warunkach jajko zostało zniesione, a także z adnotacją, czy kura nioska odżywiała się zdrową, unijną paszą i czy nie jest jej obcy smak skubanej trawki. Skubańcy z tych urzędników! W tej sytuacji na unijnych fermach ustawione będą tablice przodownic prac wraz ze zdjęciami i wyszczególnieniem indywidualnych, przekroczonych norm produkcji. Płakać czy też śmiać się z tego, jak bardzo starają się w tej Brukseli. Nie wspominam tu już o normach odnośnie budowy przyjaznych człowiekowi sraczy domowych i szaletów, o kwestii odpadów zwierzęcych, chociaż warto zatrzymać się przy tym temacie. Otóż wychodzi na to, że w przypadku śmierci kanarka czy ukochanego przez nas kota, nie będziemy mogli pochować ich normalnie, jak to bywa, ale w myśl przepisów należy gotować naszych domowych przyjaciół pod ciśnieniem w temperaturze 130 stopni i to całe pół godziny. O przydatnych do tego szybkowarach przepisy nic nie mówią. Mój Boże, pewnie myślicie sobie, że wszystko to zmyślenia, euromity a pamiętacie rygory odnośnie utylizacji mózgów chorych na BSE sztuk unijnego bydła, tzw. wściekłych krów? Nie pamiętacie a szkoda. Niedorzeczności sąsiadują blisko z niedowierzaniem. W każdym razie wpływ europejskich instytucji na życie przeciętnego obywatela jest łatwo zauważalne. I nie tylko widać to w Niemczech, ale także w krajach jeszcze suwerennych, wolnych. W takiej Polsce – nasi rodacy zmuszani zostali do odrabiania niejako zadań domowych i traktują to z politykami jako obowiązek szkolny. Pewnie boją się zostać w kozie po lekcjach. Wziąłbym w tym miejscu kogutka na ból głowy, ale dawno je zużyłem. W każdym razie rację ma poetka Anna Elżbieta Zalewska, cytuję z pamięci: „Nowy świat kreują w Brukseli a w Opatowie w starym ogrodzie zwykły człowiek pilnuje swojej ziemi, ma dzieci, biedę, pusty kredens, stare problemy. Jego kobieta ma zniszczone ręce i opuchnięte stopy, które stawia na ścieżce kieratu od tysiąca lat. A w Brukseli błyszczące garnitury Europejczyków.." Skansen… A niech was wszyscy diabli!

Kazimierz Ivosse

Oceń ten wpis:
Leczony w Arabii Saudyjskiej Kuba jest już w Polsc...
Ulicami przejdzie „Marsz Rotmistrza Witolda Pileck...

Komentarze

 
Brak komentarzy
Masz już konto? Zaloguj się tu
Gość
czwartek, 19, październik 2017

Zdjęcie captcha

Wybrane z galerii

Jarmark Benedyktynski Autor-Nata

Orsettich noca

Ratusz K.Mruk

Ratusz K.Muk

Urzędy i instytucje

Kościoły i parafie

Back To Top