Dzisiaj: Pelagii Piotra
Rozmiar czcionki: +

Czarna jasność duszy Franza Kafki

​Tuż po wojnie jeden z lewicujących tygodników ogłosił ankietę pod znamiennym tytułem: „Czy należy spalić Kafkę?" Ankieta tygodnika „Aktion" nie była czymś zaskakującym i nieoczekiwanym, bowiem i my z własnej historii powojennej możemy zaświadczyć o wrogości komunistów do Kafki. Naziści palili książki na stosach, działa największych geniuszy niemieckich (i nie tylko), chcąc na gwałt urządzić ten świat lepszym i mądrzejszym. O to samo chciała zadbać ideologia komunistyczna. Ślepa rzeczywistość,czy też powtórka z historii? Przeklęty ogień, który trawi książki. A ludzie? Cóż, redaktorzy owego czasopisma zachłysnęli się pewną wypowiedzią Franza Kafki, który umierając na płuca (jak większość z nas poetów umiera), ponoć trawiony był pragnieniem, aby jego działa zostały spalone. Przyjaciele odmówili podjęcia się tego zadania. Georges Bataille w swoim eseju na ten temat pisał swego czasu: „Jakby nie było,idea spalenia Kafki - nawet gdyby była prowokacją-stała się w umysłach komunistów ideą logiczną. Oto wymyślone płomienie, które pomagają nawet w zrozumieniu książek Kafki; są to książki przeznaczone dla ognia, przedmioty, którymi do osiągnięcia prawdy brakuje bycia w ogniu. One są tutaj, ale istnieją po to, by zniknąć tak, jak gdyby były już unicestwione...". Nieco dalej dodaje: „Owa wrogość ze strony komunistów nie jest niczym nieoczekiwanym, jest ona w sposób istotny związana z rozumieniem Kafki". Cóż, autor „Procesu", „Przemiany", szeregu wspaniałych opowiadań - on chciał być pisarzem, chociaż zdawał sobie sprawę, iż powołanie to odmawia większości oczekiwanych satysfakcji. Czy zawiódł się on na literaturze, którą tworzył? Nie. I ten świat nie zawiódł się na jego geniuszu. „Najbardziej przebiegły z pisarzy",jak ktoś to określił, osadzając Kafkę na szczycie historii europejskiej literatury. Choć prowadził czytelnika od zadziwienia ku obłąkaniu przez swą paradoksalność pisarską, „gdzie każde słowo wydaje się być pułapką, gdzie żadne z nich nie pasuje do siebie logicznie, jakby wznoszone jedno nad drugim" - to jednak w tym literackim labiryncie został przecież mistrzem. Mistrzem nienawidzącym siebie i swojego losu, uważającego się za człowieka „złego i potępionego". Wiele napisano rozpraw o jego sztuce pisarskiej, o „Procesie", „Zamku". Sam też opisywał siebie w tym przestarzałym świecie austriackiego feudalizmu. Wpływ literacki na Kafkę miał niewątpliwie Flaubert, który „gardził cukierkowatą prozą". Kafka jako Żyd nie należał do świata Żydów. I nie należał do świata chrześcijańskiego. Nie należał do Czechów i nie należał do Niemców czeskich. I nie należał do Austriaków. „Wśród swoich jestem bardziej obcy niż ktoś obcy naprawdę", wyznał kiedyś (patrz - List do teścia). Był niejako odrębny, ale ta obcość w jakimś sensie była jego szansą. Szansą życia w światach nierzeczywistych, tego i tamtego świata. Znają to wszyscy emigracyjni poeci i pisarze, czego i ja doświadczyłem. Kafka zmarł w sanatorium w Kierling niedaleko Wiednia. 

Pisano po jego śmierci: „Zmarł niemiecki pisarz Franz Kafka", a przecież stale mieszkał w Pradze. „Był nieśmiały, łagodny i dobry, ale książki pisał okrutne i bolesne". Rzeczywiście są to demoniczne dzieła i jesteśmy gotowi zgodzić się z tym osądem. „Szczęśliwa żywiołowość dziecka (czytaj: Kafki), odnajdywała się w odruchu władczej wolności śmierci. . .". Milena Jaseńska, tłumaczka jego dzieł na język czeski napisała: „Zobaczył świat tak jasno, że tego nie wytrzymał i musiał umrzeć". Jej nekrolog ukazał się w praskim dzienniku „Narodni listy" w trzy dni po śmierci pisarza (6 czerwca 1924r.). Byłem w Pradze W dzielnicy małych ruder zbudowanych kiedyś dla biedoty, gdzie też przez blisko dwa lata mieszkał Kafka. „Złota ulica", nazwa jej dzisiaj zasługuje na to, przyciągając niezliczone rzesze turystów. W tej samotni maleńkiego, pokracznego domku Milena uczyniła ze znajomości wyłącznie korespondencyjnej do tej pory z Franzem - znajomość bliższą, uczuciową, obdarzając pisarza miłością, tą jego stylu, gdyż całkowicie wolną, dającą szczęście ale i też rozdarcie, z tragicznym w końcu obrotem. Kochać bez poczucia winy miłością wyzwoleńczą. Dzięki tej miłości Kafka mógł już być naprawdę nigdzie. W jego domku dziś jest mała kawiarenka oraz księgarenka z jego dziełami. Milena przeżyła Franza o lat dwadzieścia. Zginęła w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Ravensbruck, a przecież nie była Żydówką. Umrzeć, to jeszcze bardzo Wiele do zrobienia. Szczególnie może dla wielkich pisarzy. Kafka był właśnie takim pisarzem, zarazem był prorokiem swojej przyszłości ale i przeszłości. Jego cierpienie było buntem, a przecież wystarczyło przestać się buntować, zgiąć się, pochylić, poddać, aby przestać cierpieć. Był chory na śmierć, ale jego śmierć staje się dziś życiem, które trwa na kartach jego dzieł po wielekroć wznawianych na świecie. Kiedy taki pisarz odchodzi, nie urywają się jego zapiski, on pisze je dalej. Każdy pisarz, poeta, ma jakieś zadanie do spełnienia, ważne tylko abyśmy potrafili to swoje zadanie odnaleźć za życia, jak odnalazł je Kafka.

Oceń ten wpis:
Konkurs „Wolontariat - każdy może siebie dać”
Średniowieczny grot znaleziony w renesansowej kami...

Komentarze

 
Brak komentarzy
Masz już konto? Zaloguj się tu
Gość
czwartek, 19, październik 2017

Zdjęcie captcha

Wybrane z galerii

Jarmark Benedyktynski Autor-Nata

Orsettich noca

Ratusz K.Mruk

Ratusz K.Muk

Urzędy i instytucje

Kościoły i parafie

Back To Top