Dzisiaj : Urszuli Hilarego Jutro : Filipa Korduli

Jarosławska Platforma Blogowa

O Jarosławiu i nie tylko

Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Najnowsze od J.Czekalski

środa, 13 grudzień 2017 12:17

Internowanie

Napisane przez J.Czekalski

Tej nocy pracowałem. Wszystkie zajęcia zakończyłem około godz. 1:00 i o ile nic się nie wydarzy następne rutynowe czynności podejmę około godz. 4:00. Spojrzałem przez okno. Biała pokrywa śniegu przykrywała ziemię, a termometr wskazywał –200C. Moje myśli biegły ku napiętej sytuacji w Polsce. W Gdańsku obradowała Krajowa Komisja „Solidarności”, w zakładach pracy trwały przygotowania do 24-godzinnego strajku oraz do demonstracji planowanej na 17 grudnia w Warszawie. KC PZPR, ustami Rakowskiego oznajmił o zerwaniu przez „Solidarność” rozmów z Kościołem i partią. Rozmyślania przerwał niespodziewany telefon. Dzwonił milicjant, który kiedyś pracował w tym zakładzie i pytał o sprawy prozaiczne. Jak się później okazało sprawdzał czy faktycznie jestem w pracy. Nocne znużenie było jednak silniejsze od niepokoju wywołanego dziwnym telefonem. Ociężałe powieki zamknęły się i z głową wtuloną w ramiona zasnąłem.


Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Spojrzałem na zegarek, była godz. 2:00. Do pomieszczenia weszło trzy osoby; milicjant, ormowiec i cywil z SB. Z krótkiej rozmowy wynikało, że jest włamanie do lokalu „Solidarności” i ja jako członek Zarządu Regionu jestem niezbędny przy oględzinach. Kiedy szykowałem się do wyjścia ponownie zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszałem głos mamy. Dowiedziałem się od niej, że w mieście dzieje się coś niedobrego, że trwają aresztowania. Uspokoiłem mamę, że u mnie wszystko w porządku i otoczony „stróżami prawa” wyszedłem z biura. Milicyjny UAZ zatrzymał się przed komisariatem. Uzbrojone straże otworzyły bramy. Ze spokojem wszedłem na korytarz komendy. Uzbrojeni milicjanci stali półkolem. Kiedy spojrzałem im w oczy spuścili głowy. 
Wprowadzili, mnie do pokoju przesłuchań i po przedstawieniu nakazu aresztowania kazali opróżnić kieszenie. Nie pozwolili zatrzymać różańca. Dokonali jeszcze osobistej rewizji i odprowadzili do celi. Za plecami zgrzytnął zamek i mroczna czeluść wypełniła pomieszczenie. Zapadła grobowa cisza. Przyśpieszone bicie serca wytrącało z równowagi. W ciemności, rozjaśnianej nocnym światełkiem sączącym się z małego zakratowanego okienka, ujrzałem drewnianą skrzynię, jako jedyny mebel tego zimnego pomieszczenia. Próbowałem pozbierać myśli. Jedyna, jaka nasuwała mi się do głowy to różaniec. Energicznie zapukałem do drzwi celi. Milicjant spojrzał przez judasza i wystraszonym głosem zapytał „o co chodzi”. Powiedziałem, że chcę otrzymać mój różaniec no i napisać list do żony. Wartownik poszedł i po chwili wrócił informując, że komendant się nie zgadza. Podniosłem zziębnięte palce i zacząłem odmawiać „zdrowaśki”. 
Około godz. 6:00 odprowadzili mnie do pokoju przesłuchań, gdzie zwrócono osobiste rzeczy i zakuto w kajdanki z kolegą z „Solidarności” RI. Uzbrojona eskorta odprowadziła nas do milicyjnego UAZ-a. Jechaliśmy przez las nie wiedząc dokąd. Z radia, jakby przewrotnie, rozbrzmiewała melodia Mazurka Dąbrowskiego. Czyżby to już koniec? Na szczęście samochód nie skręcił w stronę granicy wschodniej i zatrzymał się przed Komendą Wojewódzką MO, do której zwożono wszystkich internowanych z całego województwa. Tutaj pogrupowano nas i autobusami, pod uzbrojoną eskortą, wywieziono do Zakładu Karnego w Uhercach. 
Jerzy Czekalski

 

za stroną represjonowani.naszjaroslaw.pl

Ostatnio zmieniany środa, 13 grudzień 2017 12:39

Wybrane zdjęcia

Jarmark Benedyktynski Autor-Nata

Orsettich noca

Ratusz K.Mruk

Ratusz K.Muk

Back To Top